4,5 mln dofinansowania dał rząd PO dla producenta Syrenki, który nie ma praw do marki

Proszę sobie wyobrazić, że jakaś firma zaczyna projektować “iPhoniki”, bez wiedzy znanej na całym świecie firmy Apple produkującej iPhony. Do tego dziennikarze The New York Times’a lub jakiś innych amerykańskich, popularnych mediów opisują to zdarzenie jako sukces. Zupełnie oficjalnie piszą o postępach w projekcie z nielegalnym znakiem towarowym, sekundują wręcz nieuczciwemu procederowi, co jakiś czas publikując artykuł na ten temat. Do tego poważne Ministerstwo Rozwoju i Gospodarki przydziela miliony dotacji na projekt i dodatkowo uczestniczy w promocji tego “iPhonika”. Produkt promuje wiceminister, który na pytanie czy wie w jakim procederze uczestniczy, odpowiada beztrosko “jak wyjdzie na jaw to będą musieli pieniądze zwrócić”.
W żadnym cywilizowanym kraju taka sytuacja jest niemożliwa, bo firma, która podebrałaby nazwę znaku towarowego iPhone i zaczęła dla zmyłki produkować iPhoniki musiałaby zapłacić olbrzymie odszkodowanie.To prawdopodobnie doprowadziłoby przedsiębiorstwo na skraj bankructwa. Na dodatek taka firma straciłaby wiarygodność rynkową, a jej przedstawiciele spaliliby się ze wstydu. Urzędnik który nie sprawdził na co daje publiczne pieniądze zostałby dyscyplinarnie zwolniony, a jego tłumaczenie, że nie wiedział iż “iPhonik” to to samo co iPhone wzbudziłoby śmiech dziennikarzy. Korporacyjny fetor nad takim procederem długo unosiłby się w powietrzu skutecznie odstraszając firmy zagraniczne od inwestowania w takim kraju. W USA taka sytuacja nie mogłaby mieć miejsca. W Polsce, nie żartuję, za rządów PO było to możliwe. I to w samym centrum dużego, europejskiego kraju, w Kutnie położonym niedaleko Łodzi. Ale zacznijmy od początku.
“Syn polskiego emigranta wskrzesił polski samochód Syrenkę”
Takie i podobne tytuły w 2011 roku pojawiły się w polonijnej prasie w Kanadzie rozpowszechniając informacje o nabyciu przez syna polskiego emigranta praw do marki Syrena. Było wiele wywiadów telewizyjnych, radiowych i prasowych. Gdyby nie refleks biznesmena, ten znak towarowy mógłby trafić w obce ręce.
41-letni dzisiaj, Arkadiusz Kamiński znalazł się w Kanadzie pod koniec 1982 roku, bo jego tata po półrocznym internowaniu za przynależność do “Solidarności”,dostał bilet “w jedną stronę”. Od dzieciństwa Arek interesował się samochodami. Nieprzypadkowo wybrał kierunek studiów – Industrial Design (wzornictwo przemysłowe) w Ontario College of Art and Design. Zwieńczeniem studiów było zaprojektowanie samochodu na bazie starego modelu, który przestał już istnieć. Był to Oldsmobile Trofeo na platformie Firebird i Camaro. To wtedy zapragnął odbudować coś polskiego, jakieś kultowe auto, które kiedyś było popularne.

O Syrence myślał już od 2001 roku, kiedy zaczął wykonywać pierwsze szkice jej sportowej wersji. Potem do sprawy wrócił w 2008. Tym razem, aby zrealizować swoje marzenia wraz z prawnikami poszukał możliwości nabycia praw do marki Syrena. Akurat tak się złożyło,
że wygasał termin własności dla warszawskiej FSO i jeszcze chwila, a polska kultowa marka mogłaby się znaleźć na przykład w chińskich rękach. Sama Fabryka Samochodów Osobowych w Warszawie nie była zainteresowana produkcją tych aut.
“Ich modelem finansowym było wtedy produkowanie samochodów innych firm, więc musiałem się śpieszyć z nabyciem praw do znaku, bo chciałem, aby prawa do produkcji Syrenki znajdowały się w polskich rękach” – mówił w 2011 roku w wywiadzie dla Polonia Tube Arkadiusz Kamiński.

Wtedy jeszcze nikt nie wiedział, gdzie zamierza swoje modele produkować firma Kamińskiego AK Motor Polska Sp. z o.o., ale zdaniem właściciela, istniała szansa, że właśnie w FSO.
Koleją rzeczy znak towarowy został zarejestrowany w OHIM (Office of Harmonization for the Internal Market of European Union), a syn polskiego emigranta został
właścicielem “wspólnotowego znaku towarowego OHIM “Syrena” 009262767 z klas 9, 12 i 28, gdzie klasa 12 obejmuje pojazdy mechaniczne do poruszania się na lądzie….”.
Od tego momentu Kanadyjska Polonia zaczęła sekundować przedsięwzięciu.
13 grudnia, 2013 roku w “Automotive News Europe” w artykule “Polish-Canadians aim to awaken a sleeping mermaid” mogliśmy przeczytać, że: “właściciel marki samochodu Syrena, Arkadiusz Kamiński, szuka partnerów do produkcji auta, a jego celem jest produkowanie samochodów w Polsce oraz że jednego partnera do produkcji już ma i jest nim FSO”.
W międzyczasie Kamiński 1 lutego 2013 roku ratyfikował umowę z Fabryką Samochodów Osobowych w Warszawie, (FSO podpisało ją 5 lutego 2013 roku). Na tej podstawie
FSO przyznała Kamińskiemu, a co za tym idzie AK Motor International Corporation, wyłączne prawa do produkcji i rozwoju na rynku polskim samochodów marki Syrena. W tym samym dokumencie, FSO zadeklarowała, że nie będzie używać tej marki w przyszłości w odniesieniu do produkcji swoich pojazdów. W efekcie oznaczało to po prostu, że Kamiński ma wyłączne prawa do kontynuacji marki, której zdrobnienie czyli nazwa Syrenka, jest znana powszechnie nie tylko w Polsce.
Wolna Amerykanka
17 czerwca 2013 roku, prawnicy reprezentujący Kamińskiego w Polsce zauważyli na stronach Urzędu Patentowego Rzeczpospolitej Polskiej, aplikację o przyznanie znaku towarowego dla firmy z Kutna na nazwę Syrenka. Złożyli pisemne powiadomienie do UPRP, wskazując, że wydanie takiego zezwolenia kolidowałoby z już wykupioną marką w 2010 roku przez Arkadiusza Kamińskiego. W uzasadnieniu napisali, że zrozumiałe jest, iż istnienie dwóch nazw Syrena i Syrenka jako dwóch oddzielnych marek samochodowych na rynku polskim mogłoby wprowadzić w błąd inwestorów i klientów, a zarówno OHIM i UPRP ustawowo przecież są zobowiązane do ochrony znaków towarowych przed ich naruszaniem.

O tym, że FSO odsprzedało markę Syrena pisano również na polskich portalach między innymi na interia.pl w artykule z 15.05. 2013 roku “FSO sprzedało markę Syrena! Będzie nowe polskie auto?” W artykule wyraźnie podkreśla się, że: “z umowy podpisanej przez FSO z Arkadiuszem Kamińskim, założycielem i dyrektorem generalnym AK Motor International Corporation wynika, że FSO zachowuje historyczne prawa jako producent samochodów Syrena , a AK Motor uzyskało wyłączne prawa do rozwoju, wytwarzania, marketingu pojazdów pod marką AK Syrena”.
SYRENA_MELUZYNA_R_003

Tym większe było zdumienie biznesmena, gdy za ocean, za pośrdenictwem polskich mediów, zaczęły docierać informacje o dofinansowaniu kwotą 4,5 mln z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju projektu Syrenki, ale dla… AMZ Kutno.
Karol Szadkowski z działu marketingu AMZ Kutno sp.z o.o., zapytany wprost, dlaczego firma używa nazwy, której właścicielem jest kto inny, zmieszany odpowiedział, że “tu chodzi o Syrenkę a nie Syrenę” i natychmiast poinformował, że kolejne pytania mam mu przesłać na adres mailowy. Zrobiłam to od razu. Na pytanie czy firma
dysponuje jakimkolwiek dokumentem z Urzędu Patentowego Rzeczpospolitej Polskiej, że jest właścicielem nazwy samochodu Syrenka do tej pory nie uzyskałam odpowiedzi. Ale każdy może sprawdzić na stronach UPRR, że próbowano przynajmniej dziewięć razy – za każdym inaczej – zarejestrować znak towarowy “Syrenka”. Bezskutecznie.
Na stronie internetowej UPRP znajdują się informacje (są to informacje jawne), że AMZ-Kutno w 2012 roku starało się o zarejestrowanie znaku towarowego Syrenka, ale praw do tego znaku nie przyznano. Takie próby były podejmowane jeszcze kilka razy. Zgodnie z Dz. U. z 2003 r. Nr 119, poz 1117 znak towarowy nie mógł być zarejestrowany, bo samochód Syrena zdrobniale używany jako Syrenka ma już właściciela i jest nim od 6 lipca 2010 roku potwierdzony przez Urząd Harmonizacji Rynku Wewnętrznego (OHIM)AK Motor, o czym za pośrednictwem kancelarii prawniczej poinformowano UPRP.

Mimo to, 5 października tego roku dowiedzieliśmy się z oficjalnej strony Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, że Syrenka będzie produkowana w Kutnie, a sama pani wiceminister, Iwona Wendel brała udział w premierowym pokazie pojazdu.
Z jej przemówienia wynikało, iż produkcja auta będzie możliwa dzięki dofinansowaniu UE z programu “Innowacyjna Gospodarka” na lata 2007-2013. Pieniądze te z tzw. starej perspektywy unijnej można wykorzystywać do końca 2015 r.”

Piotr Popa, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju na pytanie, czy resort wiedział dofinansowując projekt Syrenki z Kutna, że firma nie posiada praw do znaku towarowego, odpowiedział, że: “beneficjent poinformował, iż słowo “Syrena” jest zastrzeżone, natomiast “Syrenka” nie figuruje w żadnej kategorii motoryzacyjnej”.
“W przypadku zaś stwierdzenia naruszeń postanowień umowy związanych z ochroną znaku towarowego…zastosowanie będą miały przepisy umowy o dofinansowaniu dotyczące zwrotu dofinansowania” – czytamy dalej w odpowiedzi rzecznika MIR. Wynika z tego, że urzędnicy z ministerstwa, proszę wybaczyć kolokwializm, po prostu “rżną głupa”. Udają, że nie wiedzą, iż Syrenka i Syrena to ten sam samochód. A żeby było śmieszniej, sami zamiennie tych nazw używają. Na swoich stronach internetowych (z 26 maja 2014 w artykule pt.”Zapraszamy do odwiedzenia stoiska NCBR podczas 18.Pikniku Narodowego” sami piszą:
“najnowszy hit motoryzacyjny jednego z beneficjentów NCBR – Syrena z AMZ Kutno” (jesteśmy w posiadaniu skanu tego artykułu, gdyby autorzy, chcieli zacierać ślady w sieci).
Screen Shot 2015-11-04 at 21.35.27
Mało tego,
zrobiliśmy w tej sprawie sondę uliczną w Łodzi. Okazało się, że dla 80% odpowiadających samochód Syrena to …samochód Syrenka. Czyli te same auta. Pozostałe 20% to ludzie bardzo młodzi, którym ta nazwa w ogóle z niczym się nie kojarzy. Sami dziennikarze mają z tym problem, bo w artykułach o wznowieniu w Kutnie produkcji kultowego w PRL-u samochodu używają zamiennie nazwy Syrenka i Syrena. Jesteśmy w posiadaniu kilkunastu takich tekstów. Zdumienie budzi fakt, że w Polsce żaden z przedstawicieli mediów nie dociekał, jak to się dzieje, że dwie oddzielne firmy wznawiają produkcje samochodu o tej samej nazwie. No i to jest dopiero “innowacja” na skalę światową.

 

Violetta Kardynał 

www.poloniatube.com

Screen Shot 2015-11-04 at 19.47.02