Sześć lat po Smoleńsku. Uroczystości w Polsce

“Dzisiaj do Polski wróciło prawo, dzisiaj do Polski wróciła sprawiedliwość, dzisiaj we wszystkich 96 miejscach, gdzie pochowano poległych pod Smoleńskiem, stanęło państwo polskie, o sześć lat za późno, ale stanęło, jest, będzie, będzie państwo polskie, będzie prawda o tym dramacie – powiedział Antoni Macierewicz odsłaniając tablicę upamiętniającą polską elitę narodową.

“ Dramat smoleński to coś dużo bardziej dramatycznego dla całego narodu polskiego, choć strata tak wielkiej części elity narodowej każdy naród powaliłaby. My byliśmy jeszcze świadkami sześciu lat próby zakłamywania pamięci tych ludzi i tego, co naprawdę się wydarzyło – mówił minister Obrony Narodowej.

Na Krakowskie Przedmieście do Warszawy przyszły tłumy ludzi. Część z nich przyjechała z innych miast, aby tak jak 10 kwietnia 2010 roku, w tym samym miejscu, oddać cześć prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, jego żonie Marii Kaczyńskiej i pozostałym osobom, które tragicznie zginęły sześć lat temu.

Przed pałacem prezydenckim prezydent RP Andrzej Duda, Marta Kaczyńska i Jarosław Kaczyński odsłonili tablicę ku czci Lecha Kaczyńskiego. Prezydent Andrzej Duda w swoim przemówieniu przypomniał słowa z niewygłoszonego w Katyniu przemówienia śp. Lecha Kaczyńskiego o tym, że “przyszłość trzeba budować na prawdzie”.

Wieczorem, sprzed Archikatedry św. Jana Chrzciciela, gdzie odbyła się Msza Św. w intencji ofiar tragedii 10 kwietnia,  pod Pałac Prezydencki przeszedł Marsz Pamięci o Ofiarach. Na czele marszu szła premier rządu Beata Szydło i Jarosław Kaczyński. Wznoszono okrzyki “Lech Kaczyński pamiętamy”, Cześć i Chwała Bohaterom”.

10 kwietnia w 2010 roku w nieznanych do końca do dzisiaj okolicznościach zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria Kaczyńska, ostatni prezydent na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, wysocy urzędnicy państwowi, szef Banku Narodowego, dowódcy sił zbrojnych, szef IPN,  parlamentarzyści i członkowie rodzin ofiar katyńskich. Delegacja wybierała się na obchody 70 lecia ludobójstwa polskich oficerów w Katyniu. Przez dwa tygodnie podawano inną godzinę “katastrofy”, niż w końcu ustalono. Ówczesny rząd oddał śledztwo w ręce Rosjan, minister MSW Jerzy Miller podpisał memorandum pozostawiając czarne skrzynki na stałe w Moskwie, minister Zdrowia, Ewa Kopacz, odmówiła w Rosji zaoferowanej pomocy “czynnika międzynarodowego”, bo “wierzyła w dobrą współpracę” z Tatianą Anodiną, szefową MAK-u. Nie działały monitoringi na lotnisku wojskowym na Okęciu i lotnisku Siewiernyj, gdzie miał wylądować samolot lub samoloty (do końca nie wiadomo ile ich było). Siedem razy zmieniano wersję tego, co znajduje się na kopiach z czarnych skrzynek oddanych przez Rosjan śledczym w Polsce. Prowadzone śledztwo nie mieściło się w standardach badania katastrof lotniczych.

W Polsce zaniechano sekcji zwłok, choć takie są procedury, jeśli Polacy zginą za granicą, przy czym rodzinom zabroniono otwierania trumien. Ówczesny premier rządu zataił informację, że pozamieniano ciała w trumnach. Po półtora roku, kiedy doszło do pierwszych ekshumacji okazało się, że ciała nie tylko pozamieniano, ale także sprofanowano.

Liczba wrzutek medialnych stworzyła chaos dezinformacyjny, z którego trudno oddzielić prawdę od fałszu. 

Screen Shot 2016-04-10 at 12.41.48