Sąd: “to była prowokacja”. Sumliński prawomocnie uniewinniony

1 września 2016, po ośmiu latach samotnej walki z postkomunistycznymi służbami, Wojciech Sumliński został prawomocnie uniewinniony. Sąd Okręgowy w Warszawie – w trzyosobowym składzie definitywnie i ostatecznie potwierdził jego niewinność i uznał, że w sprawie określanej przez media, jako Afera Marszałkowa, padł ofiarą podłej prowokacji i kombinacji operacyjnej służb specjalnych – Wojskowych Służb Informacyjnych i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Tym samym Sąd Okręgowy w Warszawie podtrzymał uniewinniający go wyrok sądu pierwszej instancji – Sądu Rejonowego dla Warszawy Woli – podkreślając, że Sumliński był ofiarą tego procesu, cała zaś sprawa była prowokacją służb specjalnych skierowanych zarówno przeciwko jego osobie jak i komisji weryfikującej żołnierzy WSI. Jednocześnie Sąd Okręgowy w Warszawie podtrzymał – wbrew stanowisku Prokuratury !!! – wyrok 4 lat bezwzględnego więzienia dla pułkownika Aleksandra Lichockiego, uznając go za współsprawcę prowokacji i kombinacji operacyjnej.

Wojciechowi Sumlińskiemu, od czasu wydania książki “Niebezpieczne Związki Bronisława Komorowskiego”, sekundowała duża część kanadyjskiej Polonii. To między innymi dla tych ludzi skierowane są jego emocjonalne słowa po uniewinnieniu go w tzw. Aferze Marszałkowej:

“W ten sposób dobiegł końca najtrudniejszy ze wszystkich moich procesów, w którym miałem przeciwko sobie służby specjalne i najważniejszych przedstawicieli świata polskiej polityki z urzędującym prezydentem RP Bronisławem Komorowskim na czele, zaś za sobą jedynie – aż! – modlitwę wielu dobrych ludzi, którzy wierzyli w moją niewinność, wsparcie mojej rodziny i niewielkiego grona przyjaciół, którzy przetrwali ze mną całe te osiem i pół roku oskarżeń, oszczerstw, pomówień i niszczenia dzień za dniem prowadzonego w sposób tak podły, cyniczny i metodyczny, że nawet po tylu latach mam trudność, by o tym pisać – i naprawdę nikomu, nawet największym wrogom, nie życzę podobnych doświadczeń. Radość tego dnia miesza się z bólem, bo nikt nie zwróci nam tych ponad ośmiu lat, lat odebranych moim bliskim, moim dzieciom, których dzieciństwo bezpowrotnie minęło w cieniu tego procesu – procesu, który na długie lata położył się cieniem na ich życiu i odebrał ojca, stale nieobecnego, rozpaczliwie broniącego się przed lawiną bezpodstawnych oskarżeń i uwięzieniem. Poznałem – wszyscy moi Bliscy poznali – co to samotność, niesprawiedliwe wykluczenie i tzw. „przyjaciele”, którzy okazali się przyjaciółmi wyłącznie na pogodę, a przy pierwszym podmuchu zawieruchy rozpierzchli się na cztery strony świata. (Premier wielkiej Brytanii, Winston Churchil, mówił o takich ludziach – „jak mam takich przyjaciół, nie potrzebuję już wrogów”). Poznałem, jak podli potrafią być „koledzy” po fachu, vide oskarżyciele z Newsweeka, czy Gazety Wyborczej, którzy jak np. Wojciech Czuchnowski, już w pierwszym miesiącu podłych ataków prokuratury na mnie przesądzili o mojej winie uznając, że dowody mojej winy są bezsporne i niepodlegające dyskusji. Poznałem, kim naprawdę są załgani do cna politycy vide prezydent RP Bronisław Komorowski, którzy w imię własnych interesów nie wahali się doprowadzić do systemowego niszczenia niewinnych ludzi. Czy kiedykolwiek on i inni, odpowiedzą za to, co zrobili? Nie wiem i napiszę to pierwszy raz – chcialbym się mylić, ale osobiście wątpię…Piszę te gorzkie słowa pod wpływem chwili, bezpośrednio po wyroku, ale czynię to świadomie, bo to ta unikalna chwila, w której moje życie zaczyna się na nowo. I choć nie wszystkie moje kłopoty dobiegły końca (mam jeszcze jeden otwarty proces, w którym wierzę, że tak jak we wszystkich dotychczasowych, udowodnię swoja niewinność i wykażę podłość złych ludzi), wierzę, że najgorsze już za mną i moimi Bliskimi. Na ten moment wszystko to jednak nieistotne,- bo są takie chwile, które są dla nas tak bardzo ważne, tak bardzo nas obchodzą, ale w których tak trudno coś powiedzieć, bo zwyczajnie brakuje słów i wtedy pozostaje jedynie powiedzieć – dziękuję. Niniejszym raz jeszcze z całego serca dziękuję Wszystkim Ludziom Dobrej Woli, którzy nie zwątpili we mnie i wspierali mnie oraz moich Bliskich, gdy szliśmy tą ciemną doliną. Bez Was nie mielibyśmy szansy pokonać tej drogi. Z Panem Bogiem.
Wojciech Sumliński